trenerszkolenierodzicewychowanie

Spotykam trenerów na meczach, którzy wciąż krzyczą, krzyczą i krzyczą na swoich podopiecznych

Długo nosiłem się z napisaniem moich przemyśleń po 3 latach szkolenia dzieci. Na początek pytanie: Czy nie lepiej organizować turnieje dla dzieci bez zwycięzców, bez nerwowej atmosfery, gdzie każdy za wszelką cenę dąży do zwycięstwa? Dla takiego chłopaka najważniejszy jest to, że dostanie medal taki jak wszyscy i zostanie tak samo nagrodzony za swoją postawę, za to, że starał się i dał z siebie wszystko.


Spotykam trenerów na meczach, którzy wciąż krzyczą, krzyczą i krzyczą na swoich podopiecznych

Przecież w szkoleniu chodzi o to, żeby... SZKOLIĆ i WYCHOWYWAĆ. To wielka odpowiedzialność, ale chyba nie każdy zdaje sobie z tego sprawę. Często zdarza mi się spotkać trenerów na meczach, którzy wciąż krzyczą, krzyczą i krzyczą na swoich podopiecznych, wymagając od nich niestworzonych rzeczy, tzw. podpowiadacze itp.. Po meczu podchodzę do trenera i pytam: "Po co tyle krzyku?" W odpowiedzi słyszę zawsze jedno i to samo: "BO TAKI MAM STYL". Po czym odchodzi bez możliwości konwersacji i wymiany zdań.

"Zrobienie" najlepszych wyników o niczym nie świadczy. Przykładem jest kilka szkółek w Krakowie, gdzie ściąga się(!) najlepszych graczy, żeby stworzyć "najlepszą"(?) szkółkę w Polsce, ba, na cały świat. Czy to nie jest chore? O czym to może świadczyć?

I na podsumowanie krótka część artykułu autorstwa Katarzyny Prasek oraz Dariusza Parzelskiego z Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego na temat "Postawy rodziców młodych zawodników wobec sportu":

"Zarówno trenerzy, jak i rodzice młodych sportowców często traktują ich jak dorosłych, narzucając im sposób rywalizacji przypisany sportowi dorosłych. Zapominają, że dla młodego człowieka większym sukcesem niż wygrane zawody jest poznawanie rówieśników, zdobywanie doświadczenia, nowych umiejętności, zyskiwanie pewności siebie i wiary we własne siły, a także polepszanie sprawności fizycznej. Dopóki mały sportowiec osiąga te cele, dopóty nie jest przegranym w swojej dyscyplinie. Sukcesem nie jest pokonywanie konkurentów, są nim starania i wysiłek włożony w doskonalenie siebie. A wszystko to osiąga się poprzez rodzaj aktywności będący nieodłącznym elementem dzieciństwa, a mianowicie zabawę. Powinno się więc uszanować prawo młodych podopiecznych do przeżywania sportu na ich własny sposób, do identyfikowania go z zabawą z kolegami. Tylko wtedy aktyw?ność będzie dla dziecka pozytywnym doświadczeniem i umożliwi dalszy rozwój w sporcie."

Szersza dyskusja na stronie http://www.facebook.com/groups/117475471645289/256696164389885/

autor:
Marcin Piwowarczyk

Trener w Szkółce Piłkarskiej Borek
www.szkolkaborek.pl

Dodaj do śledzika

Komentarze 1

16-12-2011 o godz. 17:03:03
Świetny artykuł, gratuluje Panie Marcinie! Bardzo podoba mi się pomysł organizowania turniejów bez zwicięzców. Taka formuła imprezy zachowuje wszystkie elementy sportowej rywalizacji, a jednocześnie eliminuje negatywne zachowania części trenerów w stosunku do młodych piłkarzy.
Z pewnością nie odkryje ameryki, ale zgadzam się z opinią myślę, że już większości trenerów młodego pokolenia, że najważniejsza jest dobra zabawa i realizowanie krok po kroku poszczególnych etapów rozwoju młodego piłkarza, a ewentualne zwycięstwo w zawodach ma być tylko dodatkiem do całości, a nie rzeczą najważniejszą.Pozdrawiam i zachęcam wszystkich do komentowania.

« poprzednia 1 następna »

Dodaj komentarz

Aby dodać komentarz musisz się zalogować.
U21.PL na Facebook